Dzisiaj podzielę się z Wami historią, która dla wielu jest definicją „american dream”, ale od kuchni przypominała raczej rzucanie szkłem i stanie nad przepaścią. Rozmawialiśmy o tym niedawno w podcaście „Druga Strona Sukcesu”.
W ciągu 4 lat zbudowałem od zera startup Altera, pozyskałem miliony od inwestorów, a następnie – co dla wielu jest najtrudniejszym etapem – przeprowadziłem udany exit operacyjny. Czy zawsze było fajnie? Nie. Czy było warto? Absolutnie. Oto czego nauczyła mnie ta jazda na biznesowym rollercoasterze.
Startup to rollercoaster: Rzucie szkła i gaszenie pożarów
Prowadzenie startupu, zwłaszcza gdy korzystasz z finansowania zewnętrznego, to ciągła walka z czasem i zasobami. Elon Musk powiedział kiedyś, że to jak „jedzenie szkła i patrzanie w przepaść”. Jako CEO jesteś osobą, do której trafiają wszystkie problemy, z którymi nie poradzili sobie inni.
Rola CEO: Architekt, a nie pracownik operacyjny
Na dachu budowanego domu wybucha pięć pożarów jednocześnie. Twoim zadaniem nie jest ugaszenie wszystkich własnymi rękami. Musisz zdecydować, który pożar może się jeszcze chwilę popalić, a który spali cały fundament.
W Alterze nauczyłem się, że moją rolą nie jest robienie tego, co chcę, ale tego, czego firma ode mnie w danym momencie potrzebuje. To fundamentalna zmiana myślenia dla każdego właściciela firmy usługowej.
Sukces zrodzony z porażki: Lekcja z 2018 roku
Zanim Altera stała się sukcesem, zaliczyłem z moim wspólnikiem Łukaszem potężną lekcję za kilkaset tysięcy złotych. W 2018 roku zbudowaliśmy aplikację dla biur rachunkowych „po pracy”. Popełniliśmy klasyczny błąd: najpierw stworzyliśmy produkt, a dopiero potem szukaliśmy klientów.
Wniosek: Rynek tego nie chciał. Zostaliśmy z długami i produktem, który nikogo nie interesował.
Co zrobiliśmy inaczej przy Alterze?
Dogfooding: Zbudowaliśmy biuro rachunkowe dla siebie, by aplikacja rozwiązywała realne problemy, które widzieliśmy na co dzień.
Feedback loop: Każda funkcja była testowana przez księgowych i klientów „na żywo”.
Szybkość: Zamiast budować idealny produkt 9 miesięcy, wypuściliśmy MVP i korygowaliśmy kurs na bieżąco.
Delegowanie zadań vs. delegowanie odpowiedzialności
Większość przedsiębiorców, z którymi pracuję jako konsultant, ma problem z oddawaniem sterów. Często delegują zadania („zrób ten przelew”), ale boją się delegować odpowiedzialność („zarządzaj procesem płatności”).
Dlaczego boisz się delegować?
Z mojego doświadczenia wynikają dwa powody:
Brak umiejętności: Nie wiesz, jak ustawić proces weryfikacji.
Ograniczające przekonania: „Sam zrobię to najlepiej”, „Okradną mnie”, „Będą błędy”.
Nauczyłem się, że inwestycja w głowę daje największe zwroty. Dzięki narzędziom NLP (Programowanie Neurolingwistyczne) przepracowałem lęk przed błędami zespołu. Zamiast wpadać w złość, gdy coś poszło nie tak, zacząłem pytać: „Jaki mamy plan naprawczy i czego się nauczyliśmy?”.
Zasada statku żaglowego: Firma to nie motorówka z jednym kapitanem. To żaglowiec, gdzie każdy ma swoją linę. Moim zadaniem jest sterowanie, ich zadaniem jest obsługa żagli, której ja nie potrafiłbym zrobić lepiej.
Jak przetrwać „Startupową Zimę” i pozyskać finansowanie?
Pozyskiwanie kapitału to praca na pełen etat, która odciąga Cię od biznesu. Aby zamknąć pierwszą rundę (1,5 mln zł), odbyłem około 60 spotkań.
Panna na balu vs. rozchwytywany partner
W pierwszej rundzie byliśmy „najbrzydszą panną na balu” – nikt nie chciał prosić do tańca. W drugiej rundzie (2,5 mln zł) to inwestorzy zaczęli pytać o nas. Dlaczego? Bo mieliśmy trakcję i udowodniony model.
Przetrwaliśmy „startupową zimę”, czyli okres, gdy pieniądze na rynku nagle zniknęły. Kluczem było cięcie kosztów i fokus na rentowność (break-even). To była ogromna presja psychiczna, którą udało mi się udźwignąć tylko dzięki wcześniejszej pracy nad własnym mentalem i sportowi.
Triathlon i biznes: Psychika silniejsza niż ciało
Sport, a konkretnie Ironman, to dla mnie najlepsza metafora biznesu. Kiedy zaczynałem, ważyłem 115 kg i nie wiedziałem, jak pływać kraulem.
Czego nauczył mnie Ironman w kontekście firmy?
Wizja końca: Najpierw kupiłem pakiet startowy na pełny dystans, a potem zacząłem szukać roweru.
Kamienie milowe: Ustawiłem starty kontrolne: maraton w marcu, 1/4 dystansu w maju, 1/2 w lipcu.
Ciągłe usprawnienia: Po każdym starcie analizowałem błędy. „Bolą stopy? Zmień buty”. „Chcesz być szybszy o 2 km/h? Kup lemandkę i kask aero”.
W biznesie jest tak samo. Nie wygrasz sprintem. Wygrasz systematycznością i wyciąganiem wniosków z każdego feedbacku od rynku.
Podsumowanie: Wyjdź z klatki operacyjnej
Mój exit operacyjny z Altery był zaplanowany. Postawiłem sobie trzy cele:
Stworzyć firmę, z której ludzie są dumni.
Sprawić, by działała lepiej beze mnie niż ze mną.
Osiągnąć mld dolarów przychodu (to jeszcze przed nami!).
Dziś wspieram spółkę jako inwestor, ale moją nową misją jest pomaganie innym funderom i właścicielom firm usługowych. Chcę, abyście nie musieli przechodzić przez to samo piekło stresu, przez które ja przeszedłem.
Chcesz ułożyć swój system i odzyskać wolność?
Jeśli czujesz, że Twój biznes to klatka, a Ty jesteś jedyną osobą, która trzyma go przy życiu – pogadajmy. Pomogę Ci wdrożyć narzędzia psychologii biznesu i NLP, które pozwolą Ci wyskalować firmę i… w końcu odpocząć.

